niedziela, 4 października 2015

"Czekając na odpowiedź" część czwarta


Kilka miesięcy później 
- Cześć co tam u Ciebie ? – dostałam tą wiadomość od niego korzystając z jednego z komunikatorów internetowych . Byłam w szoku . Kilka minut zastanawiałam się co zrobić.
- Yyy … Cześć. – wystukałam na klawiaturze , tyle w tym momencie byłam w stanie napisać.
- Pytałem co u Ciebie ? – odpisał
- U mnie ? W sumie nic ciekawego , wszystko po staremu .
- Na pewno nic nowego ? – zapytał
W tej chwili nie wiedziałam co zrobić. Powiedzieć mu prawdę czy może okłamać go żeby go nie zranić ? Nie wiedziałam to było lepsze w tym momencie.
- Zależy  o co pytasz? – chciałam go delikatne zapytać, mając nadzieję, że nie będę musiała mówić mu prawdy.
- O Twojego faceta na przykład , o Twoje życie ? – odpisał
Cholera ! Myślałam ,że jednak nie poruszy tego tematu i nie będę musiała mu odpowiadać na te wszystkie trudne pytania. Tak , byłam szczęśliwa, wszystko było w najlepszym porządku , ale nie miałam ochoty o tym rozmawiać. Rozmawiać z nim. Myliłam się jednak.
- A co chcesz usłyszeć ? Tak , jestem z nim szczęśliwa i nie wyobrażam sobie tego ,że mogłoby go nie być.- wypaliłam
-  Aha. To dobrze.
Może za ostro to napisałam? Może mogłam to zrobić delikatniej ? Ale w sumie z drugiej strony , co mnie obchodził jego los. Dawno już nasze drogi się rozeszły , więc nie rozumiałam czemu jego los i to wszystko , ta rozmowa, tak bardzo na mnie wpływała.  A może dlatego ,że czułam się winna tego wszystkiego co między nami zaszło. Tego ,że go tak potraktowałam , że nie dałam mu szansy. Sama nie wiedziałam co czuje i czy w ogóle.
- A co u Ciebie ? – napisałam, chciałam jakoś załagodzić  tą sytuacje.
 - Mam dziewczynę , studiuje , wszystko tak naprawdę jest w porządku
To zdanie mnie trochę pocieszyło. Skoro miał dziewczynę , to oznaczało  ,że może był szczęśliwy, skoro wszystko układało się po jego myśli , więc na pewno był szczęśliwy.
- To dobrze , cieszę się.- odpisałam mu , to było naprawdę szczere.
Tylko ,że on już mi nie odpisał. Wyświetlił wiadomość, ale już nie odpisał . Komunikator milczał. Wyłączyłam więc komputer i poszłam zająć się swoimi sprawami.
Problem polegał na tym ,że nie mogłam się na niczym skupić. Cały czas o nim myślałam. Widziałam jego twarz , ruchy . To wszystko co działo się w pracy. Słyszałam nawet momentami jego głos kiedy ze mną rozmawiałam. Przez moment wystraszyłam się tego , bo przecież nie powinno tak być, tyle czasu minęło , a to co się wydarzyło nadal gdzieś tam we mnie siedziało.
           Minęło kilka dni i wszystko wróciło do normy . Spotykałam się z moim mężczyzną , którego kochałam. Nie miałam nawet czasu myśleć o tamtym chłopaku . Co innego mnie pociągało i pochłaniało bez reszty.
Tak mijały kolejne dni , tygodnie , już zapomniałam o tamtej rozmowie, o tamtym incydencie. Żeby było jasne, mojemu chłopakowi nic o tym nie powiedziałam . Czemu ? Nie chciałam go złościć, ale też nie chciało mi się opowiadać o tej całej historii , która tak naprawdę nigdy nie miała swojego szczęśliwego czy jakiegokolwiek finału.  Ta , która trwała jakiś czas i wbrew temu co myślałam teraz nie miała właściwie na mnie żadnego wpływu . Może tylko myślałam ,że może by coś z tego było , że on był kolejnym kandydatem , który nadawałby się na mojego mężczyznę, ale bardzo szybko się z tego wycofałam i obyło się bez ofiar w postaci mojego serca.

Kilka tygodni później
Znowu zaszła ta sama sytuacja . Pewnego dnia wyświetliło mi się okienko komunikatora z jego imieniem. Wtedy byłam już wściekła. 
‘’Czego on ode mnie chce ? Po co znowu do mnie pisze i miesza mi w głowie ?! Nie ma swojego życia czy co? ‘’- pomyślałam.
- Hej, co tam u Ciebie ? – przeczytałam
- Po co do mnie piszesz? – wycedziłam
- Chciałem się dowiedzieć co u Ciebie , jak się miewasz ?
- Wiesz co? Mam już dość tych Twoich pytań i wiadomości od Ciebie – byłam zła i sfrustrowana tą sytuacją – Nie rozumiem tego – kontynuowałam – Piszesz do mnie , pytasz co u mnie , potem znowu się nie odzywasz. Nie rozumiesz, że nie mam ochoty z Tobą rozmawiać.
- Ale o co ci chodzi , pytam tylko , jestem miły , więc nie rozumiem – odpisał mi
- O co mi chodzi ? Wtedy jak powiedziałam Ci ,że to wszystko nie ma sensu ,że nie możemy więcej rozmawiać wyłączyłeś się bez słowa. Byłeś chyba zły , w sumie już sama nie wiem co myślałeś, a teraz tak nagle się odzywasz, potem znowu milczysz, a teraz znowu się odzywasz.- wybuchałam , niczego nie chciałam w sobie dusić.
- Wiem zawiniłem.
- Tylko tyle ? – chciałam skończyć tą rozmowę.
- Nie. Miałaś rację , że wtedy to nie miało sensu. Dobrze ,że tak wyszło. Byłem zły , to fakt. Wkurzyłem się ,że kręciłaś ze mną, a raczej może dawałaś mi nadzieje . Sam już nie wiem , a potem tak mnie potraktowałaś. Zależało mi na Tobie .
- Dobrze , że wiesz ,że mam racje . – tyle była  w stanie mu napisać.
Zaczęły migać trzy kropeczki, oznaczało to ,że ma jeszcze coś do powiedzenia , ale ja nie wiedziałam czy chce go słuchać.
- Wiesz .. muszę już iść. – wystukałam na klawiaturze
- Poczekaj jeszcze chwile ,  daj mi dokończyć. – odpisał.
Nie wiem czemu wtedy się na to zgodziłam i czekałam aż mi odpisze. Chyba dlatego ,że byłam ciekawa co się wydarzy. Wtedy jednak nie wiedziałam ,że to czekanie spowoduję, że będę tego żałować. Gdybym wtedy odeszła od komputera , posłuchałam się głosu rozumu wszystko było by inaczej. Wszystko potoczyło by się inaczej. 

niedziela, 27 września 2015

" Czekając na odpowiedź " część trzecia

I od tego momentu wszystko zaczęło się od nowa. Z tą różnicą ,że się nie widzieliśmy , ale pisaliśmy. On był tysiąc  km ode mnie i nie miałam możliwości zobaczenia go. Dzwonił do mnie prawie każdego dnia. Potem znowu nastąpiło kilka dni ciszy , przestał się odzywać. Ja nigdy nie pisałam do niego pierwsza.  Tak mnie nauczył. Zawsze to on zaczynał rozmowę.
- Hej kochanie – zadzwoniłam do niego , byłam kompletnie pijana
- Yy , piłaś ?
- Niee. Coś ty. - wybełkotałam
- Piłaś , słyszę przecież.
- No dobra , ale tylko trochę , troszeczkę – znowu go okłamałam, wypiłam więcej niż troszeczkę i jakoś nie miałam wyrzutów ,że do niego dzwonie.
- Daj mi 15 min , zadzwonię do ciebie za chwile.
- Ok. Czekam.
Postanowiłam zapalić jeszcze jednego papierosa. Wyszłam na balkon. Po drodze potknęłam się o coś i wywróciłam. Pamiętam ,że bolało mnie kolano i strasznie kręciło mi się w głowie. Kiedy trafiłam na balkon odpaliłam papierosa. Kiedy  się skończył , zgasiłam go i wyrzuciłam za barierkę. Powolnym , ale chwiejnym krokiem poszłam do swojego pokoju i przebrałam się. Położyłam się do łóżka, pokój kręcił się , jak nigdy .
Nagle telefon zaczął wibrować, z trudnością  nacisnęłam zieloną słuchawkę.
- Powiedz mi skarbie co mam zrobić żeby przestało mi się kręcić w głowie ? – zapytałam , ale miałam załamany głos
- Połóż się na boku i leż , nie ruszaj się, za pięć minut zaśniesz – odpowiedział ze spokojem
- Poważnie ? – nie chciałam mu uwierzyć
- Tak, leż i nie ruszaj się , rozmawiaj ze mną.
Oczywiście nie zasnęłam po pięciu minutach jak mówił , zajęło mi to o wiele dłużej. Rozmawialiśmy , a potem już niczego nie pamiętam, Chyba zasypiałam i z każdą minutą urywało mi się to co do mnie mówił.  Pamiętam tylko jak mówił dobranoc i wyłączył się, a ja wcisnęłam telefon pod poduszkę.
Kiedy rano się obudziłam niewiele pamiętałam. Tzn pamiętałam , że do niego zadzwoniłam ,że rozmawialiśmy , ale tematy, które poruszaliśmy zlewały mi się w głowie. Nie potrafiłam dojść do porozumienia z tym co się stało , a tym co pamiętam . To wszystko było jakieś dziwne.
Kilka godzin później
Byłam w kuchni, nagle usłyszałam dzwonek mojego telefon. Szybko pobiegłam do pokoju żeby odebrać. To on, to on do mnie dzwonił. Byłam wystraszona i chyba miałam kaca. Ale nie tego fizycznego, ale tego moralnego kaca. Odebrałam.
- Hej mała , jak tam ? – miał dobry humor
- A dobrze ,żyje – odpowiedziałam niepewnie
- Jak główka , boli ?
- No trochę, ale nie ma jakoś najgorzej.
- To dobrze, weź sobie magnez i zjedz coś powinno pomóc.
- Dobrze , ej słuchaj ..
- Wiesz, nie mam czasu gadać, spieszę  się do pracy – wyłączył się.
Nie zdarzyłam mu powiedzieć tego co chciałam , należały mu się przeprosiny za to co zaszło. Przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Uznałam ,że powinnam mu coś wyjaśnić. Porozmawiać z nim o tym , dopóki nie było za późno i dopóki dało się odkręcić to wszystko. Przecież byłam wtedy pijana. Rozwiązał mi się język, chociaż to mnie wcale mnie nie usprawiedliwia. Mogłam tyle nie pić, wyłączyć telefon, cokolwiek. A ja głupia do niego zadzwoniłam i jeszcze naopowiadałam mu takich rzeczy. Chociaż może to wszystko było prawdą? Nie , musiałam wycofać się dopóki nie było za późno , dopóki nie tęskniłam , nie pragnęłam, dopóki nie pokochałam.
Musiałam poczekać aż sam do mnie  zadzwoni i wtedy będę mogła z nim porozmawiać. Będę mogła mu to wszystko wytłumaczyć, chociaż wiedziałam ,że to nie będzie łatwe.
Wieczorem odebrałam telefon.
- Hej kochanie , jak tam , co robiłaś dziś ? – zapytał, znowu miał dobry humor, czułam to w jego głosie
- A dobrze , a u Ciebie ? – zapytałam zakłopotana
- A też dobrze, ale dużo pracy , wszystko gra ?
Kurwa, zorientował się .
- Wiesz, musimy o czymś pogadać..
- To nie brzmi dobrze . – powiedział m jego głos zmienił się w momencie
- Wiesz, wczoraj byłam pijana , wiem to mnie nie usprawiedliwia, ale jak wypije robie się bardzo otwarta – zaczęłam
- Ale to dobrze , przynajmniej wiem.. – nie dałam mu dokończyć.
 - Nie , nic nie wiesz. Przypomniałam sobie to co ci mówiłam. Nie wiem co we mnie wstąpiło , ale nie jestem w tobie zakochana, kłamałam. Sama nie wiem. Nie możemy dalej rozmawiać.
- Dlaczego, co zrobiłem nie tak ? – czułam jak się irytuje
- Wyjechałeś, to było nie tak. A ja boję się ,że na prawdę Cie pokocham , a wtedy będzie już za późno. A poza tym mało realne jest ,że jeszcze kiedyś się spotkamy.
- Traktowałem cie poważnie -  był zły
- Ja też, ale sądziłam ,że wrócisz, a na to się nie zanosi.
Milczał.
- Jesteś?
- Nic nie poradzę, że chce być tu . Tu spełniam swoje marzenia.
- Dobrze , rozumiem. Dlatego właśnie lepiej będzie jak przestaniemy gadać dopóki jeszcze nie zabrnęło to za daleko. Przykro mi .
I w tym momencie usłyszałam dźwięk , który pojawia się kiedy ktoś się rozłącza.


piątek, 25 września 2015

" Czekająca na odpowiedź " część druga

- Może pojedziesz  ze mną ? – zapytał pewnego dnia
- Co ? Żartujesz sobie ? Ja i Ty ? – zaczęłam się śmiać
- I może mi jeszcze powiesz, że będziemy razem, będziemy żyć długo i szczęśliwie

, studiować, a potem weźmiemy ślub i będziemy mieć dwójkę dzieci ? – śmiałam się dalej
- No tak , a czemu nie ?
To zabrzmiało wtedy poważnie, ale ja jakoś tak o tym nie myślałam i zbagatelizowałam tę powagę w jego głosie.
- Nie żartuj, nie ma takich szczęśliwych zakończeń .
- A może ty po prostu w takie zakończenia  nie wierzysz ? – spojrzał na mnie tym swoim tajemniczym spojrzeniem
- Dobra koniec . Wracamy do pracy.
Nie chciałam tego dalej ciągnąc, bo to robiło się niebezpieczne .
Potem rozdzielili nas. Pracowaliśmy w innych miejscach, na dwóch oddalonych od siebie halach . Mijaliśmy się cały czas, nie rozmawialiśmy.  On się pojawiał z pracy , a ja z niej wychodziłam i szłam do domu.
- Cześć – powiedziałam pewnego dnia
- Cześć , Cześć – odpowiedział tylko i poszedł dalej.
Miałam nadzieje ,że powie coś więcej, że ze mną porozmawia, ale on nic. Nie odezwał się. Byłam zwiedzona, polubiłam go. Czemu nie zagadałam ? Dlaczego wtedy tak naprawdę byłam obojętna , ale jednocześnie zła?
Nie zagadałam, bo doszłam do wniosku ,że to on powinien się trochę postarać, wysilić. Uważałam, że to on powinien być tym, który pociągnie temat dalej.  Nie zrobił tego , a ja po jakimś czasie po prostu o tym wszystkim zapomniałam . Byłam z siebie dumna ,że na samym początku się nie zaangażowałam.
Dwa tygodnie później
- Hej , co tam u ciebie ? – pewnego dnia dostałam od niego wiadomość.
Nie wierzyłam własnym oczom. Byłam  szoku .
- Hej , czego chcesz? – byłam opryskliwa.
- Nic , chciałem pogadać i tyle , nic więcej i ci coś powiedzieć – napisał
- Co , słucham ?
 - Zakochałem się w Tobie , cały czas o tobie myślę i nie mogę przestać .
- Co ? Piłeś coś czy jak ?
- No trochę , ale niewiele , malutko . Siedem piw .
- No tak rzeczywiście malutko , napisz jak będziesz trzeźwy.
Odłożyłam telefon. Potem jeszcze dzwonił , ale nie miałam zamiaru odbierać. Nie obchodziła mnie ta jego gadka o miłości, która teraz i tak była bez znaczenia.
- Sory , za wczoraj , nie powinienem  był ci mówić takich rzeczy po piwach , za dużo wypiłem wczoraj i chyba już nad sobą nie panowałem – napisał rano następnego dnia
- Spoko , nawet mnie to nie ruszyło .
Za chwile usłyszałam dźwięk wibrującego telefonu. Pomyślałam ,że odbiorę i to jego tłumaczenie się i wymówki mogą być całkiem zabawne .
- Czekaj- zaczął od tego zdanie -  bo to ,że się zakochałem mówiłem naprawdę. Myślę o tobie cały czas, od momentu kiedy przestaliśmy razem pracować.
- Tak ? Teraz sobie przypomniałeś ? Gratuluje wyczucia czasu.
- O co ci chodzi ?
- Pytasz mnie o co chodzi- zaczęłam się śmiać do telefonu. Jak nas rozdzielili przestałeś  się odzywać, nawet nie powiedziałeś cześć , wiec na co teraz liczysz, czego oczekujesz?
- Nie wiem , pogadajmy chociaż . Może uda się to naprawić. Nie miałem czasu, wyjazd , praca. Byłem za bardzo podekscytowany wyjazdem.
- A to już tam jesteś ? 

środa, 6 maja 2015

" Czekająca na odpowiedź " część pierwsza

Kiedy go zobaczyłam był mi obojętny. Był pracownikiem, takim  jak ja. Miał być moim kolegą, którego poznałam w pracy i musiałam spędzić z nim kilka  godzin. Był facetem, jak każdy inny , który był w tej firmie. 
- Mogę pracować z Tobą, jest i to obojętne – powiedziałam, patrząc na niego
- Ok, w sumie czemu nie – odpowiedział mi i uśmiechnął się
Czekaliśmy chwilę żeby zacząć pracę. Nie wiedziałam jak do niego zagadać , jak z nim porozmawiać. Miałam z nim spędzić kilka godzin , więc milczenie nie miało sensu.
Nie był przystojny , przeciętny. Być może na ulicy nie zwróciłabym na niego uwagi. Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać okazało się ,że ma coś w sobie czego nie mają inni z mojej pracy.
Po kilku minutach złapaliśmy kontakt. Nie sądziłam wtedy , że tak bardzo się do niego zbliżę, chociaż po pewnym czasie, to bardzo okazało się za mało , ale wtedy było już za późno na cokolwiek.
 Dwa dni później.
- Co ci jest ? – zapytał patrząc na mnie
- Czemu pytasz? – zapytałam zdziwiona, a właściwie zaskoczona ,że poznał, że coś jest nie tak.
- Bo jesteś smutna , widać to w twoich oczach.
- Wszystko gra , serio – kłamałam .
- Przecież widzę , chłopak Cię rzucił czy jak ? – zaśmiał się .
- Co ty pieprzysz ? Odwal się, ok ? Nie, nikt mnie nie rzucił , a poza tym nie mam chłopaka mówiłam ci . Widać jak mnie słuchasz. – spojrzałam na niego jeszcze , a chwile później byłam już po drugiej stronie pomieszczenia , w którym się znajdowaliśmy.
-Poczekaj , ja nie chciałem .. – słyszałam .
Ale nie obchodziło mnie to już. Byłam zła na niego , na siebie, na wszystkich . Sama nawet nie wiem czemu byłam zła. Może dlatego ,że byłam sama i czułam się jakbym była w jakiejś poczekalni i czekała na coś. Sama nawet nie wiedziałam na co. 
Kilka godzin później
- Możemy pogadać ? – podeszłam do niego i zapytałam
- O czym chcesz gadać? – zapytał ze złością .
- O tym co się stało . Przepraszam, nie chciałam tak zareagować, nie wiem co się ze mną dzieje.
- Ok, wybaczę ci i zapomnę  o tym pod jednym warunkiem.
- Jakim ?  - jakie on mógł mieć warunki , przecież to śmieszne.
- Pójdziesz ze mną dziś na piwo , i to nie jest pytanie tylko zaproszenie połączone  z rozkazem.
- Po co ? – byłam zdziwiona
- Po to żeby pogadać poza tym budynkiem.
- Ok, zgoda.
Oczywiście potem poszliśmy na piwo. Lekko się wstawiłam, ale jakoś mało mnie to obchodziło. Mówiłam o rzeczach , których nie powinnam mu mówić. Przecież tak naprawdę go nie znałam.  Ale to po czterech kuflach przestało być ważne. I tak minęło mi kilka godzin, nawet nie wiem kiedy.
- Zastanawia mnie tylko gdzie ty się tyle czasu ukrywałaś ? – wycedził nagle
- Yy, w mieście w domu , w szkole , a co ?
- A bo .. a nieważne – zaciął się nagle
- No mów.
- Lubię Cię , wiesz.- powiedział patrząc mi w oczy
Ale to nie było zwykłe lubię Cię. To lubię Cię miało w sobie coś więcej, miało w sobie jakby trochę miłości . Tak mi się przynajmniej wtedy wydawało.
Minął kolejny  tydzień, codziennie pracowaliśmy razem. Dowiedziałam się o nim tyle, że miałam wrażenie, że wiem o nim wszystko, a przynajmniej bardzo dużo. Wyszło na jaw ,że on wyjeżdża i prawdopodobnie już tu nie wróci. Jakoś nie zrobiło mi się przykro , jedynie żałowałam ,że kontakt się urwie i nie będziemy  rozmawiać.

sobota, 18 kwietnia 2015

" Czasami lepiej jest nie spać " część druga

W łóżku , w rzeczywistości , nie w wyobraźni

Zaprzyjaźniłam się z nim. Nawet nie wiem kiedy to się stało, nie pamiętam  początku naszej znajomości. On pojawił się nagle i nieoczekiwanie w moim życiu. Nasza znajomość od początku była inna niż te wszystkie. Często zastawiałam się czemu on się tak zachowywał. Odnosiłam wrażenie, że się mnie wstydził, bał . Na początku nasza relacja opierała się na pisaniu sms,  ale mimo to szybko zdobył moje zaufanie. Nie spotykaliśmy się. On chyba nie widział takiej potrzeby. Ja nie potrafiłam z nim o tym porozmawiać, wstydziłam się. On był pierwszym chłopkiem w moim życiu przy, którym miałam problem ze szczerością. Nie miałam odwagi żeby powiedzieć mu prosto w twarz co o tym wszystkim myślę i jak to widzę. 
Mijały tygodnie. Mnie przestało to wystarczać.  Znudziło mnie pisanie z nim, chciałam czegoś więcej. 
Kiedy już powiedziałam mu, co jest nie tak przyznał mi racje. Zdziwiło mnie to. Byłam nawet przekonana ,że nic się nie zmieni i to wszystko było niepotrzebne. Jednak okazało się inaczej. Zaczęliśmy rozmawiać, w szkole na przerwach, spotykać się poza nią. A ja czuła, że z każdym dniem  coraz bardziej się w nim zakochuje. Wiedziałam, że dla niego jestem przyjaciółką, wiedziałam ,że nigdy mnie nie zawiedzie. Czułam, że jestem dla niego ważna. Chciałam żeby był przy mnie, nieważne jak, chciałam żeby po prostu był. Z czasem przyzwyczaiłam się do takiego stanu rzeczy, nawet przestałam się łudzić, że ja i on, że będziemy razem i stworzymy  doskonała parę. Zdawałam sobie też sprawę z tego ,że jeśli on odejdzie to ja bez niego sobie nie poradzę. Wiedziałam ,że zrobię wszystko ,żeby  go nie stracić, nawet jeśli przyjdzie czas kiedy między nami coś się zepsuje. Był najważniejszym mężczyzną w  moim życiu, mimo wszystko . 
Czasami tylko bolało mnie to co robił. Wielu ludzi widziało, że patrzył na mnie jakoś inaczej, jakby oczekiwał czegoś więcej, ale ta nieśmiałość  zatrzymała go przed pójściem do przodu. Ja ? 
Ja miałam wrażenie ,że on to co jest między nami chce ukryć, wstydzi się tego , boi.  Wszystko to w środku wyglądało jak przyjaźń, nasze rozmowy, spotkania. Jednak na zewnątrz byliśmy sobie całkiem obcy. 
Nie rozumiałam tego, nie potrafiłam go o to szczerze zapytać, a potem przyzwyczaiłam się do tego, że tak było i przestałam się nad tym zastanawiać. 
Pewnego dnia niespodziewanie pojawił się pod moim domem. Kiedy rozległ się dźwięk domofonu nie spodziewałam się, że to on. Podniosłam słuchawkę.
- Tak słucham?- zapytałam 
- Hej , to ja możesz zejść ? – powiedział, ale jego głos był spokojny. 
- Yy hej, co ty tu robisz? 
Byłam zdziwiona, nie wiedziałam co zrobić. Zdziwiło mnie to, że przyszedł. Nigdy tego nie robił. Nawet nie wiedziałam skąd zna mój adres, ale chyba w tamtej chwili to było bez znaczenia. 
- Chce pogadać, możesz zejść ? – jego głos był pewny i stanowczy 
- Tak jasne, daj mi chwile.
Przebrałam się. Ubrałam pierwszą bluzkę, która wpadła mi w ręce . Nałożyłam spodnie, buty. Jeszcze w biegu złapałam do ręki torebkę. Stał przed klatką , czekał na mnie. 
- Hej. – odezwał się 
Przytuliliśmy się.
Ja nie zadawałam mu pytań, dlaczego przyjechał . Wyglądał jakby się czymś martwił, jakby chciał o czymś porozmawiać, ale nie potrafił. 
- Ej, wszystko dobrze ? – zapytałam niepewnie. 
-Tak, wszystko jest dobrze.

środa, 8 kwietnia 2015

"Czasami lepiej jest nie spać..." część pierwsza

W jego głosie coś było nie tak. Nie chciałam jednak nalegać i nie pytałam więcej. Szliśmy, rozmawialiśmy, jak zwykle. Wszystko było normalnie, bez zmian. Przestałam zastanawiać się co się z nim dzieje. 
Minął jakiś czas. Byliśmy zupełnie sami. Znajdowaliśmy się w miejscu gdzie nie było nikogo. Otaczało nas tylko kilka drzew , ale dokoła panowała głucha cisza. Znowu zauważyłam ,że on wygląda jakoś inaczej. Jego wyraz twarzy mówił coś innego, był jakiś tajemniczy ,  smutny. 
Coś się z nim działo mimo to ,że rozmawiał ze mną normalnie. Czy potrafił aż tak dobrze grać? Tak dobrze się maskować i udawać ,że wszystko jest w porządku? Przecież go znałam i wiedziałam kiedy coś się dzieje. 
- Powiesz mi wreszcie co się dzieje ? – mój głos był stanowczy 
- Ale jest wszystko ok, mówiłem Ci. – spuścił wzrok, nie patrzył już na mnie. 
- Przecież widzę. – nalegałam 
I wtedy złapał mnie za rękę. Nie wiedziałam co się dzieje, nie wiedziałam czego on chce ,nie wiedziałam co  zamierza zrobić. Trzymał moją rękę tak mocno ,że w pewnym  momencie  zaczęłam mu się wyrywać. Pierwszy raz się go bałam, chciałam uciekać. On trzymał mnie daje, ale siła ucisku nagle zmalała. Spojrzał mi w oczy. Poczułam nagle dreszcz, który przeszedł moje ciało. Serce biło mi szybko, ale mimo  strachu w moim brzuchu pojawiło się to przyjemne, ale i  bolesne uczucie. 
- Powiesz mi co się do cholery dzieje ? – krzyknęłam. 
Byłam tak przerażona, że to było jedynie zdanie, które w tamtej chwili potrafiłam wypowiedzieć  i jedyne, które przyszło mi do głowy w tamtym momencie. 
Ale on milczał. Patrzył się na mnie i nie powiedział słowa. Byłam spanikowana. Co on do cholery sobie myśli , co chce zrobić ? 
- Powiesz mi ? – krzyknęłam jeszcze raz 
- Tak. – wyksztusił z siebie 
Stałam tam jak wryta , co on chciał mi powiedzieć, o czym chciał rozmawiać i w ogóle co tu się działo?
- Posłuchaj mnie, chodzi o to ,że rozumiałem ,że jesteś dla mnie kimś więcej niż tylko przyjaciółka. Dotarło do mnie ,że mogę Cię stracić, nie chce , nie mogę. 
O kurwa. 
- Nie potrafię się z Tobą kłócić, nie chce żeby między nami coś było nie tak. Chce z Tobą być, kocham cię. – kontynuował.
Stałam tam jak wryta, nie wiedziałam co powiedzieć. Na policzkach poczułam jak płyną mi zły. W środku cała drżałam. Nie potrafiłam wypowiedzieć słowa. On  na mnie patrzył. Jego wyraz twarzy znowu się zmienił. Chyba odczuł ulgę, że mi to powiedział , ale miałam wrażenie, że się boi.
- Ale, ale … - wydukałam. 
Nagle mnie pocałował. Byłam w takim szoku ,że w pewnym momencie nie wiedziałam co się dzieje. Nasz pocałunek był magiczny. Czułam ,że pożądam go pod każdym względem. Nie chciałam by przestawał. Chciałam żeby ta chwila trwała wiecznie. 
Nagle przestał. To był najgorszy moment. Spojrzał na mnie, wziął moją twarz w swoje dłonie i jeszcze raz mnie pocałował. Ten pocałunek był inny. Przepełniony był namiętnością i pożądaniem. Nagle nasze języki się spotkały. Pierwszy raz mogłam poczuć go tak jak wtedy.  To co się wydarzyło między nami było tak silne, że żadne z nas nie potrafiło przestać. 
Wszystko to trwało tak naprawdę kilka minut. Nie wiem ile czasu upłynęło. Wiem ,że nie miałam kontroli nad tą całą sytuacją i nad tym wszystkim. Robiłam to co mówiło mi serce, choć  tak naprawdę , to co mówił mi on. W tamtym momencie byłam zdana tylko na niego , bo sama nie potrafiłam się opanować  i podjąć jakiejkolwiek  decyzji. 
- Nie wierze .. – próbowałam coś powiedzieć. 
- Tak , wiem ja też nie, ale wiem ,że Cię kocham. 
Spojrzałam na niego i zaczęłam się śmiać. Nie potrafiłam się opanować. Byłam taka szczęśliwa . 
- Czemu się śmiejesz? – spojrzał na mnie dość dziwnie 
- Bo wiesz dawno nie czułam się taka szczęśliwa. 
I zostawiłam na jego ustach namiętny pocałunek ,a potem się obudziłam.
 

piątek, 3 kwietnia 2015

" Zaspokoję Cię mała .. " część druga

Położył mnie na łóżku, całując mnie. Jego język wykonywał powolne ruchy splatając się z moim. Dotykał mnie wszędzie. Czułam obfitość śluzu z podniecenia w moich majtkach, ale nie przeszkadzało mi to. Jego twardy penis dotykał mojego mokrego krocza. Moje ciało wyło z podniecenia.. Powoli zaczął ściągać ze mnie bluzkę, potem stanik. Pragnęłam , aby mnie dotykał cały czas. Rękami dotykał moich piersi i tyłka.
Po chwili tortur i oczekiwania  wsunął swoja rękę pod moje majtki. Czułam ,że zaraz eksploduje, ale chciałam więcej.  Potem zaczął całować moich sutków, język zgrabnie tańczył dookoła nich. Dawało mi to tyle przyjemności.
- Zaspokoję cię mała – powiedziała - Tak zrób to – powiedziałam
Ręką dotykał mojej łechtaczki. Raz wolniej, raz szybciej. Wszystko robił z ogromną precyzją i dokładnością. Nie wytrzymałam moje ciało eksplodowało.
- Nie krzycz tak skarbie – zamknął mi usta pocałunkiem
A ja chciałam więcej.
Potem doznałam orgazmu , jednego , drugiego i trzeciego. Byłam zmęczona , ale głodna. Chciałam więcej i więcej, a on postanowił mi to dać.
Zrobiliśmy to. Wszedł we mnie. Powoli i delikatnie. Czułam się jak w innym świecie kiedy doszedł, a ja szczytowałam.
Potem wyszliśmy na balkon i zapaliliśmy papierosa.
- Dobrze mi było wiesz – powiedziałam mu
- Tak mi też, ale wypale tego papierosa i zwijam do domu
- Już , myślałam ,że zjemy coś , obejrzymy film..
- Wiesz i tak już się zasiedziałem , a poza tym śpieszy mi się
Odsunęłam się.  Wiedziałam ,że to ten moment , ta chwila kiedy musze się z nim pożegnać. Zrobiliśmy swoje , a teraz każde wracało do swojego życia.
Kiedy wyszedł , widziałam go  po raz ostatni. Nie napisał, na sms-y też przestał odpisywać.
A ja ?
Ja po jakimś czasie ułożyłam sobie życie i na nowo zaczęłam być szczęśliwa.